środa, 4 listopada 2015

07. Szarość

Jesień zawsze nastraja nas tak bardzo nostalgicznie. Mamy awersję do pracy, do porannego wstawania, do jakiejkolwiek aktywności. Osobiście obwiniam za to zbyt krótkie, pochmurne, deszczowe dni. Po okresie pięknej złotej jesieni, poranki witają nas mgłą i chłodem. Mówi się o jesiennej depresji, choć ja słowa "depresja" wolę nie nadużywać, faktem jednak jest, że samopoczucie moje nie jest najlepsze o tej porze roku, czasem wszystko jest po prostu źle: kafelki o 6 rano są takie zimne, a ja muszę wstać; zanim z kranu poleci ciepła woda, leci zimna, a przecież tego nie lubię, patrzę w lustro, a włosy się nie chcą za diabła ułożyć w żaden akceptowalny sposób, otwieram szafę i ... zanim się jeszcze ubiorę, już nie mam ochoty na nic. A co dopiero wyjść z domu, przeżyć osiem godzin pracy... To taka niemoc. Leżę sobie czasem wieczorem w kokonie z ciepłego koca, ogrzewam się dodatkowo laptopem i wspominam, co było kiedyś, kiedy wydawało mi się "lepszym kiedyś". Wtedy nawet jesienna szaruga mi nie przeszkadzała. Starzeję się emocjonalnie. Nie wystarczy już rano pomyśleć o czymś pozytywnym, żeby dzień nabrał weselszych barw. Teraz potrzeba mi raczej potrójnej tęczy na bezchmurnym niebie. Moje niebo widziało ślad po jednej jakiś czas temu, ale kiedy to było, już nie pamiętam.
źródło: http://craciun.deviantart.com/art/Grey-world-290291168
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz