czwartek, 3 grudnia 2015

11. Ta druga księżniczka.

Czasami zdarza się tak, że do bajki dwojga zakochanych ludzi wkracza osoba trzecia. Bajka zmienia się w dramat. Nieraz zastanawiała mnie taka sytuacja. Powiedzmy, że mężczyzna (choć oczywiście może być odwrotnie)* będąc oficjalnie w szczęśliwym związku, zaczyna spotykać się z inną kobietą. Historia niekiedy jest o tyle zatrważająca, że mało tego, że  ta druga kobieta wie o pierwszej, choć oczywiście myśli o sobie jako o "tej pierwszej" w życiu ukochanego, to jeszcze ta pierwsza wie o tej drugiej i... i właściwie nic. Nie doświadczyłam tego, ale potrafię się wczuć na tyle w taki swoisty trójkąt, żeby rozumieć naiwność i raniącą w każdej minucie nadzieję kobiety, że "pewnego dnia on się zdecyduje i wybierze mnie". Nie o nieuczciwości czy o zdradzie chciałam się rozpisać, ale pojęciu, którego skrótowo powyżej użyłam kilkakrotnie. Mówimy "ta druga", "jesteś tą drugą, odpowiada ci to?" Wiecie co? Tu nie ma sporu, kto jest tą pierwszą, a kto tą drugą. Obie są "tymi drugimi", bo są dwie, a powinna być jedna, nie ma pierwszej. Ale szczerze, czy warto być tą pierwszą  w życiu kogoś, dla kogo istnieje jakaś druga? Chyba nie. Bajka i tak z dnia na dzień robi się coraz bardziej łzawa, i niestety nie są to disneyowskie łzy radości z odzyskania zgubionego pantofelka czy wzruszenia po przemianie bestii w pięknego księcia. Czasem bestia to po prostu... bestia.


*powyższy tekst nie ma na celu krytyki męskiej części populacji, sytuacja może być równie dobrze odwrotna.