środa, 5 sierpnia 2015

02. Powrót.

Że też odnalazłam w ogóle tego bloga, chyba miałam go pisać 3,5 roku temu regularnie... No cóż... Nie wyszło. Miałam kiedyś bloga z kilkoma dosłownie postami, ale porzuciłam go jak niechciane dziecię. Teraz przypomniałam sobie, że miałam tam kilka naprawdę dobrych myśli. Ale pewnie skasowałam. Chyba. Jak to jest z nami: piszemy coś, co wydaje nam się ważne, po jakimś czasie wyrywamy kilkadziesiąt kartek z pamiętnika, kasujemy parę postów na blogu (bądź też całość), kasujemy swoje opublikowane zdjęcia etc. Coś w nas krzyczy, że to już nieaktualne, niemądre, dziecinne. Potem po upływie kolejnej porcji czasu zaczynamy żałować, że to zrobiliśmy. 
Jako nastolatka wyrwałam kilkanaście albo więcej kartek z pamiętnika, bo były zapisane dziecinnymi gryzmołami, jak twierdziłam i zaczęłam pisać dalej. To było jedenaście lat temu. Dziś jak czytam te zapiski, mimowolnie się uśmiecham, przecież nie zaczęłam nagle pisać "dorośle". Ale od tamtej pory nie wyrwałam ani jednej kartki. Choć, rzecz jasna, przerażała mnie myśl, że pewnego dnia ktoś znajdzie i przeczyta moje wypociny. Nadal się boję, choć mniej. Co przezwyciężyło ten strach i chęć zniszczenia pamiętnika? Sentymentalizm. Właśnie on zmusza mnie do zbierania różnych pamiątek, spisywania przemyśleń i wydarzeń, oraz kolekcjonowania cytatów. Zabiera mi dużo czasu. Ale potem mi go oddaje. Gdy wracam do wspomnień, to tak jakbym przeżywała czas dwoma równoległymi torami - przeszłość i teraźniejszość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz